Mają dobre myślenie...
Kiedy w przerwie letniej pojawiły się głosy, że w podkrakowskm Kmicie Zabierzów mają aspiracje gry w II lidze pierwszą reakcją było przekonanie, że rządzą tam ludzie bez wyobraźni. Takich klubów, gdzie ambicje sponsorów wykończyły solidne, dobrze prosperujące drużyny, było przecież w Polsce niemało. Kazimierza Dudę, który odpowiada za finanse Kmity zapytaliśmy więc jaki jest jego pomysł na sukcesy drużyny, tak by nie doprowadzić potem do katastrofy.
- Nasz pomysł jest bardzo prosty, chcemy połączyć siły sponsorów z zapleczem w postaci wsparcia gminy - mówi Kazimierz Duda. - Taki wyraźny sygnał do władz już przesłaliśmy i co najważniejsze z tamtej strony jest wola prowadzenia rozmów. Ale jeszcze bardziej optymistyczne jest to, że gmina już teraz nie ogranicza się do obietnic, tylko poważnie inwestuje w stadion.
- Rzeczywiście ten dach nad jednym ze skrzydeł trybuny robi wrażenie...
- A na tym nie koniec, bo na pewno powstanie też dach nad drugą częścią trybuny i w sumie będziemy mieli 700 komfortowych miejsc. Proszę mi też wierzyć, że wkrótce Kmita będzie miał na swoim stadionie jupitery.
- Ale stadion na 700 miejsc nie pozwala w przyszłości założyć, iż będziecie zarabiali przyzwoite pieniądze na biletach.
- My to wiemy. Dlatego chcemy działać dwutorowo. Z jednej strony myślimy o tym, by kupić od Wisły tę zadaszoną trybunę przenośną, która dziś stoi na ul. Reymonta za bramką od strony zegara. A z drugiej tworzymy taki zespół, który ściągnie kibiców na nasze mecze. Bo nie chcemy uprawiać sztuki dla sztuki, to ma być futbol dla ludzi.
- Na razie zaskoczyliście rywali liczebnością kadry. Jerzy Kowalik dziś ma pod opieką ponad 30 piłkarzy.
- Tylu nam nie potrzeba, dlatego kilku młodych wypożyczymy do naszych zaprzyjaźnionych klubów Trzebini, Dalinu czy Puszczy. Zostaną najlepsi i oni mają grać tak, by wygrywać jak najwięcej meczów. Innych celów im nie stawiamy, bo to jest futbol. Nic w nim tak do końca przewidzieć się nie da.
- Poza młodzieżą sprowadziliście kilku piłkarzy, którzy byli w kadrach zespołówe I i II ligi. Kmita jest dla nich magnesem finansowym?
- Kmita uważany jest za solidną firmę, bo wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Ta dobra opinia rzeczywiście jest w cenie. Ale my nie przepłacamy nikogo, bo aż tak bogaci nie jesteśmy. Transfery jakich dokonaliśmy mieszczą się w przedziale 3-15 tys. zł. Jeden może będzie wyższy, ale Mazurkiewicz z Tłoków powinien być dobrą inwestycją.
- Grając w Kmicie można dobrze zarabiać?
- Grając w Kmicie ma się przede wszystkim zapewnioną dobrą pracę, bo nasi sponsorzy w ramach umowy z klubem zatrudniają u siebie piłkarzy. Poza tym kontrakty wcale imponujące nie są, najwyższe sięgają tysiąca złotych. A premia za wygrany mecz, to 5 tys. zł na drużynę.
- Jakoś nie chce mi się wierzyć, by byłego piłkarza Wisły Kraków ? Dubickiego, pociągała dobra praca jaką Kmita może mu zaoferować.
- Dubicki rzeczywiście nie do każdej pracy się nadaje, ale na przykład w marketingu mógłby się u mnie sprawdzić (śmiech...)
- Nie boi się pan, że pieniędzy na spełnianie ambicji starczy wam na kilka miesięcy, a potem będzie kłopot?
- Budżetu nie mamy wysokiego, według naszych obliczeń nie trzeba nam nawet miliona zł, by włączyć się do walki o czołowe miejsca w lidze. Kilkunastu sponsorów ? główni to Marco Polo, firma pana Kruka, Roban, Gellwe, Naxel, Expert czy Brukman - złożyło konkretne deklaracje i z tego będziemy się rozliczać, a nie z marzeń i ambicji.